Wiersze o św. Maksymilianie

 

Maciej Józef Kononowicz
"Ojciec Kolbe"

Ojciec Kolbe miał długą brodę
Ojciec Kolbe bywał w Japonii.
Później w pasiaku przymierał głodem
Jak wielu. Nie przeżył wojny
Umarł.

Właściwie to nawet nie On
Rycerzyk Niepokalanej, don Kichot
W cudzy los wtargnął, w cudzy zgon -
Zginął z pieśnią, pobożnie i cicho.
Iluż zginęło!

Tej śmierci nie da się uprościć.
Wybrał. Z wiary. Z Ewangelii. Z miłości.
Poświadczył istnienie nieśmiertelności
I w wieczność skoczył.

1944

 

Jan Huszcza
"Oni"

Pamięci O. Maksymiliana Kolbego

Oni
jak gdyby nie zauważają
że pokoje z łazienkami
że taras i ogród
prowadzący ku rozchybotanej zatoce

Oni
znający trud
dla którego nie ma błyszczących krążków
podsuwanych na dłoniach

A może to być roślina
wyprowadzona z chwastów
laska dla ślepych
miłosierdzie dla trędowatych

A może to być
godność
którą łatwiej porzucić niż zachować

Udręka która sprzyja innym

A może to być coś
czego nikt nie znajdzie
lecz jest potrzebą
nie do wyrażenia

Oni
którzy przekraczają własne życie
dla zgodności z tym
co pochwałę znajduje zaszczytną
lecz tak mało naśladowców

Tylko oni
naszym są usprawiedliwieniem
jeśli czasem odważamy się
choć myślą stawać wśród nich

4.III.1967

 

Jan Twardowski
"O umarłych, którzy się chwalą"

Może umarli w niebie chwalą się, na co kto umarł:
- Ja umarłem na grypę.
- A ja na katar.
- A ja nie wiem na co, bo stale umiera się nie na to,
na co się choruje.
- Mnie serce przestało bić.
- A mnie kopnął koń.
- A ja wyleciałem przez okno.
- Połknąłem igłę.
- Zakrztusiłem się ogórkiem.
- Umarłem, bo nie miałem lekarstwa.
- A ja umarłem, bo miałem za dużo lekarstw.
- Pomyliłem się i zatrułem się grzybami.
- A ja dlatego, że bawiłem się zapałkami
i dom się spalił.
- A ja to nawet nie zauważyłem, kiedy umarłem.
Wszyscy jednak milkną,
kiedy wychodzi Ojciec Maksymilian Kolbe,
wydelegowany przez Anioła Stróża do piekła,
Ojciec Kolbe, który nawet po ciemku
nie stracił jasnej twarzy, i mówi:
- A ja umarłem dlatego, bo nie pamiętałem
o sobie samym, ale o innych.

 

Feliks Rajczak
"Ojciec Kolbe"

Widzę Go za drutami
Okularów powietrza
I ognia - -

Czas zaszklił Jego oczodoły

On swoim ciałem przeważył
Ziemię
I tych co na niej posiali
Ciemność

Jego proch promienieje
Prowadzi rozmowę
Nigdy nie domówioną
Z nami

Jeśli ją słyszysz
Spójrz w siebie -
Zimną gwiazdę która krew uśmierca

Jeśliś już wysechł
Weź wody w usta
I piaskiem zasyp uszy

W zatraceniu ocalony popiół
O nas śpiewa: chleb i miłość -
Jakaż zemsta I jakiż wiatr dął
Aż zapylił nim gałęzie gwiazd

Zduńska Wola, IV.1967

 

Zbyszko Bednorz
"Kolbe dobry apostoł"

Oto jest, Panie, Twój człowiek,
Patrz, przyszedł do Cię aż dotąd,
Ze Zduńskiej Woli ku Tobie
W obóz, co też był Golgotą.

Kolbe dobry apostoł,
Turysta Bożej ziemi!
Pan ziarno dał, by wzrosło
Jak drzewo na pustyni.

Z Niepokalaną, w Jej znaku,
Z paszportem na wszystkie kraje
Podawał całemu światu,
Słowo, co Ciałem się staje.

Kolbe dobry apostoł...

Rzym, Kraków, Grodno i Paryż,
Hong-Kong i Sajgon i Chiny
Ogarnął płomieniem wiary
Dziennikarz Dobrej Nowiny.

Kolbe dobry apostoł...

Aż do stóp góry Hikosan
W kwitnący sad Nagasaki
Wniósł pod japońskie niebiosa
Maryję w ramionach braci.

Kolbe dobry apostoł...

A kiedy go wróg już pojmał,
Konając, śpiewał kamieniom,
Nie zmógł go fenol, ni wojna.
Żyje w Maryi Imieniu.

Kolbe dobry apostoł...

 

Tadeusz Chróścielewski
"Błogosławiony Ojciec Kolbe"

Nie tylko bosą stopą i grotem pacierza
gromi Niepokalana brunatny łeb węża,
także i rycerzami z Maryjnego znaku.
Taki pióry pawimi nie trzęsie się w szyszaku
i z kopią świętojerską konia nie dosiada,
i Dawidowej siły kamieniem nie włada
w zmaganiu z pełzającym wzdłuż globu Goliatem.
W on czas Goliat wężowy brał górę nad światem,
pistolet przerażenia przybił mu do skroni,
wkoło czterech żywiołów cielskiem się okręcił,
w jeden splot związał Jabłoń Życia i Oświęcim
i dymem krematoriów Maryję przesłonił,
i drwił z Niepokalanej, tak w dymie dalekiej:
Świata nie zmogła Synem, a on zmoże lękiem...
A był tam człowiek - słaby, jak wszyscy w obozie:
tknąć pejczem, krew wycieknie, stężeje na mrozie.
Bo cóż człowiek? Tlen, białko, szlam i kostny fosfor,
po rozłące z oddechem łatwopalne mięso,
worek lęku, źdźbło trawy, co się chyli do stóp.
A więc z ludzkiego strachu jest węża zwycięstwo...
A był człowiek tam, mówię, jak wszyscy z miliona,
w pasiaku na apelach dygotał przemarzły;
okulary pęknięte, obwisłe ramiona;
kochał ludzi (i siebie może też, jak każdy)
i lęk znał. Ale widząc, że zginąć ma człowiek,
lęk strzaskał, za drugiego śmierć oddał wrogowi,
zaprzeczając konaniem wszechmocy padalczej,
świadcząc, że nie przemogą Dobra bramy piekła...
Z dna świata niezawisłym wyborem człowieka
gniecie Niepokalana żądlisty łeb węża.

 

Michał Stefan Dalecki
"Próba życia"

Pamięci Maksymiliana Kolbe, więźnia Oświęcimia

Zmierzch nagły choć południe w ogniu
brzask promienny choć umiera człowiek -

Krew stuka wolno po omacku
jak dreptanie tłumu do komina
po ścianie błękit wymodlony ścieka -

z bunkra znak kruchy Wielkiej Tajemnicy
ścieżka serdeczna ludzkiej ręki
człowiek tężeje do jasności Gwiazdy -

tłum się podźwiga i karleje razem
dziecko się rodzi na popiołach kości
początek próby choć prosto do śmierci -

wiersz się próbuje chociaż ledwie z klęczek
ledwie z zamysłu dźwiga się do S ł o w a:
w znaku Trójkąta już tylko p o s ł o w i e -

jeśli życia śmiałość ? mówić trzeba szeptem
w hosannie nieba skwierczy krew i oddech
dla spełnienia próby ON ścieżką do ciszy.

 

Henryk Wolniak
"Poświęcenie"

Błogosławiony ojcze Kolbe
jak żyć
za drugiego człowieka
Jak zachować twarz
wśród świstów bata
Jak rozmawiać z Bogiem
na równych prawach
dziedzica

Wychowani na chlebie i wodzie
tresujemy ducha
na boskie przyjęcie

Błogosławiony ojcze Kolbe
jak umierać
za drugiego człowieka
dotrwać do rana
rano promienie przepiłują kartę
niebo jak dziecko
usiądzie na kolanach
wytrzemy mu oczy
chustą cienia
i twarz się stanie
błogosławiona

 

Stanisława Piasecka
"Ojciec Maksymilian Kolbe"

Kolczasty drut
jak cierniowa korona
i ból
zamknięty w udręczonym ciele
tak po ludzku czującym

Wśród nienawiści i pogardy
krzyku rozpaczy, beznadziei
miłości, miłosierdzia słowo
wydało plon

A droga
jeszcze ciężka i daleka
betonu chłód
powoli studzi cielesną powłokę

Jak wiele
można przez miłość człowieka
powtórzył oto
w imię Boga
człowiek

 

Andrzej Warzecha
"Negatyw"

W południe
na głównej ulicy
wyglądamy wszyscy
jak na zamazanej fotografii
białe tło śniegu
zielone tło liści
kolorowe tło jesieni

Wyraźnie wyszedł tylko
filozof Diogenes
fizyk Einstein
poeta Norwid
i oświęcimski więzień Kolbe

 

Andrzej Warzecha
"Gdy gaśnie telewizor"
(fragment)

Nic w tej ciemności nie słychać
nie wyje wilk
Bóg nie kaszle
więc samolubnie
w calach
milach
milimetrach i latach świetlnych
mierzę swoje kroki
i podglądam
nieciekawe życie malarzy
w ważne życie
franciszkanina Kolbe

 

Witold Kowalski
"Świetlanym cieniom O. Maksymiliana"

Wpatrywałem się w Twoje oczy baranka
były człowieczo bezbronne
widziałem i Twoje dłonie
rozłożone w akcie miłosierdzia
nie były puste...
darowałeś łaskę
Dlatego jesteś symbolem życia
chociaż wybrałeś śmierć
w nieludzkim
wieku dwudziestym
kiedy bezradne
wszystkie
słowa

 

Irena Kiełczowska
"Modlitwa"

Nikt nie ma większej miłości od tej,
gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich
(J 15. 13)

Ojcze Maksymilianie
Błogosławiony
Apostole
Męczenniku Niepokalanej
Pokonałeś szatana narzędziem łask
Znaczysz znamię Nieogarnionego

Uciekamy się do Twego Orędownictwa
ratuj naszych synów i córki
i nas samych
obudź z apatii
ożyw miłość
wyprowadzaj z błędnych ścieżek
rzucając na drogę snop promieni

Rycerz Niepokalanej
Synu Polski
Ojcze spalonych kości
płonie proch skwierczącego ciała
potrzeba ognia żaru
dla odkrywania na nowo
tajemnic wszechświata
dla nowego oblicza ziemi

 

Irena Kiełczowska
"Pragnienie"

Pamięci Ojca Maksymiliana Kolbego

Zapragnąłeś odejść
z rodzinnych stron
pożegnanie matce wygłaszałeś
z otwartego okna
ostatnim spojrzeniem domu z drewna
nie było w nim płaczu
tylko w myśleniu wizja
dwóch koron - biała i czerwona -
po które wyciągnąłeś ręce
niby skrzydła aby objąć kulę

I odtąd zaczyna się wchodzenie
w przestwór jak w krzew gorejący
a wszystkie drogi
przepływały przez serca
na potrzebę łask

 

Roman Orzelski
"16 670"

Teraz prawie każdy wie że jeden sześć sześć siedem zero
to niemieckie przezwisko obozowe błogosławionego
Maksymiliana Marii Kolbego i że prawie pół wieku
temu naród nasz przez inne narody został skazany
na śmierć zaś jeden z więźniów niejaki Gajowniczek
żyje do dziś jako dowód istnienia miłości bliźniego
nawet w najtrudniejszych sytuacjach losowych
- wiemy że łatwo mówić o wierze w Boga (o wierze
w człowieka!)
do dziś wypełnione są tymi hasłami całe kolumny
gazet ale gdy istnieją lagry i gdy się donosi na
inaczej myślących
za skórkę chleba i płaczem wyprasza o jeden dzień życia
wtedy uczynek franciszkanina jest na miarę cudu:
no bo proszę mi powiedzieć dlaczego
nie zamienili się losem skazanego
stojący obok w pasiakach politolodzy socjolodzy
demokraci socjaliści szowiniści humaniści i cała sfora
innych złotoustych gawędziarzy zarabiających na chleb
w pokojowym życiu przekonywaniem nas na co dzień
o wyższości szacunku dla człowieka nad nienawiścią
i dlaczego nie uczynił tego żaden z nich
- zrobił to cichy pokornego serca zakonnik
który po prostu uwierzył w Boga

 

Roman Gorzelski
"Fakty"

Fakty mówią za siebie
a właściciele państw za siebie
zaś człowiek - przeciętny odbiorca dóbr doczesnych
nie interesuje się ani jednym ani drugim - do czasu
ale potem już jest za późno na drobne korekty:
okrucieństwo Żydów dało nam Chrystusa
okrucieństwo Niemców - Maksymiliana Kolbego
- tak mówił mój kuzyn - prowincjonalny adwokat
kursujący dla chleba między Wieruszowem a Wieluniem
i od czasu do czasu urządzający tamże
gwiaździste zloty ocalałych przyjaciół
dla których sprowadzał z pobliskiego szpitala
pielęgniarki
by przy ich pomocy leczyć moralnego kaca
i ranę przywiezioną z wojny
leżąc nad sierpniowym wieluńskim basenem

© Copyright 2011 Urząd Miasta Zduńska Wola