Wersja w języku angielskim  Odnoœnik do strony głównej
Wiersze
Tadeusz Chróścielewski

"Błogosławiony Ojciec Kolbe"
Nie tylko bosą stopą i grotem pacierza
gromi Niepokalana brunatny łeb węża,
także i rycerzami z Maryjnego znaku.
Taki pióry pawimi nie trzęsie się w szyszaku
i z kopią świętojerską konia nie dosiada,
i Dawidowej siły kamieniem nie włada
w zmaganiu z pełzającym wzdłuż globu Goliatem.
W on czas Goliat wężowy brał górę nad światem,
pistolet przerażenia przybił mu do skroni,
wkoło czterech żywiołów cielskiem się okręcił,
w jeden splot związał Jabłoń Życia i Oświęcim
i dymem krematoriów Maryję przesłonił,
i drwił z Niepokalanej, tak w dymie dalekiej:
Świata nie zmogła Synem, a on zmoże lękiem...
A był tam człowiek - słaby, jak wszyscy w obozie:
tknąć pejczem, krew wycieknie, stężeje na mrozie.
Bo cóż człowiek? Tlen, białko, szlam i kostny fosfor,
po rozłące z oddechem łatwopalne mięso,
worek lęku, źdźbło trawy, co się chyli do stóp.
A więc z ludzkiego strachu jest węża zwycięstwo...
A był człowiek tam, mówię, jak wszyscy z miliona,
w pasiaku na apelach dygotał przemarzły;
okulary pęknięte, obwisłe ramiona;
kochał ludzi (i siebie może też, jak każdy)
i lęk znał. Ale widząc, że zginąć ma człowiek,
lęk strzaskał, za drugiego śmierć oddał wrogowi,
zaprzeczając konaniem wszechmocy padalczej,
świadcząc, że nie przemogą Dobra bramy piekła...
Z dna świata niezawisłym wyborem człowieka
gniecie Niepokalana żądlisty łeb węża.
 © Copyright 2005 Urząd Miasta Zduńska Wola
Maksymilian jakiego nie znamy Dom Urodzin M.M. Kolbe